Detective Pikachu – udana gra na sentymentach

Film jest dokładnie tym czego jak fanka Pokemonów (od około dwóch dekad) się spodziewałam.

Pojawia się masa doskonale znanych nam postaci, są Bill Nighy & Ken Watanabe, rozbrzmiewa fajna elektroniczna muzyka nawiązująca do klimatu z gier, a kiedy w pewnym momencie Pikachu zaczyna śpiewać główny motyw z kreskówki, cała sala robi jednoczesne “awwwwwww”.

Główny twist jest nie tylko “very twisty”, również nieco “meh”, jednak pasuje do przedstawionego świata, więc serio, nie mam się do czego przyczepić. W niektórych momentach z Mewtwo CGI niespodziewanie obniża loty i choć sama nie oglądam tego typu filmów dla efektów specjalnych, pewnie znajdą się malkontenci, którzy będą zbiorowo narzekać na wygląd postaci.

Dla mnie tytułowy bohater jest naprawdę cudownie zanimowany, zaś wytłumaczenie, dlaczego przemawia głosem Deadpoola chwyta za serduszko.

Taki film pewnie na raz, mimo wszystko przyjemny i wart obejrzenia na dużym ekranie. 3D ma ładniejsze niż Endgame, o dziwo – obydwa oglądałam w Dolby Cinema z racji dźwięku, więc można uznać, że to sprawiedliwe porównanie. 🙂

Pika pika! ♡