Żona Idealna – prawniczy serial bliski ideału

Jakaś część mnie zawsze chciała bym został prawnikiem. Nie lekarzem, nie politykiem czy innym monarchą, tylko prawnikiem. Lub genialnym gitarzystą, ale to teraz nieistotne. Oczywiście moje wyobrażenie o pracy prawniczej jest oparte o masę amerykańskich produkcji filmowych czy serialowych i ma się nijak do tego jak to wygląda w naszym pięknym kraju. Ale pozytywne nastawienie do Prawa zostało.

Powstało wiele filmów i seriali których akcja działa się na sali sądowej.

Myślę, że każdy powinien zobaczyć chociażby takie arcydzieło jak Kto sieje wiatr z 1960. Wielką popularność w ostatnich latach zdobyło W garniturach opowiadające o losach Mike’a i Harveya, prawnikach (no prawie…) którzy reprezentują najbogatsze elity Nowego Jorku (a właściwie Vancouver, ale kto by się czepiał). Warto wspomnieć również o bardzo dobrej produkcji opowiadającej o bodaj jednej z najgłośniejszych spraw w historii kraju, na którego czele tym razem stanął rudy Donald, czyli American Crime Story: Sprawa O.J. Simpsona.

O serialu The Good Wife, czy jak wolałby Jan Kochanowski: Żona Idealna, dowiedziałem się dosyć dawno.

Nie wiem jak długo Żona Idealna stacji CBS była już wtedy w emisji, ale było to już dobre kilka lat temu. I trzymałem się z dala. Wybrałem W garniturach, jeżeli można tu mówić o jakimkolwiek wyborze. Ale to dobrze. Dzięki temu, gdy w ofercie Netflixa znalazło się wszystkie siedem sezonów zakończonego wtedy już serialu mogłem wskoczyć w ten świat w całości. Kilka dni (chociaż nawet tygodni) pełnych codziennych procesów i politycznych ekscesów.

Przez siedem sezonów stałem się aktywnym uczestnikiem życia Alicii Florrick, kancelarii, prokuratury i wielu trudnych momentów na salach sądowych. Życia rodziny Florricków, w którym równie trudne jak pogodzenie karier prawniczych i politycznych, jest wychowanie dzieci. Za serialem, po za twórcami czyli Michelle i Robertem King, stoją zresztą duże nazwiska. A właściwie jedno, które kiedyś należało do dwóch braci. Niestety na skutek tragedii do końca emisji z Żoną Idealną został już tylko jeden. Ridley Scott.

Historia, której bohaterami są Alicia Florrick, Cary Agos, Will Gardner i wielu innych kupiła mnie od samego początku.

Świetne postacie, dobre proporcje wątków obyczajowych z prawniczymi, a przede wszystkim chyba, świetna konstrukcja sezonów. Wiem ,że to nie jedyny serial który operuje taką strukturą, ale chyba pierwszy który pamiętam (no może poza nieodżałowanym Person of Interest), a w którym działa to tak dobrze. Mamy wątek główny, który właściwie obowiązuje przez cały serial, w każdym sezonie jeden wątek, na którym skupia się większa uwaga, a do tego sprawy odcinka. Nazwałbym to najchętniej jakimś złotym podziałem lub inną superpozycją, bo to tak proste, a tak mało popularne rozwiązanie pozwala na zmianę status quo w serialu praktycznie co sezon. Nie możemy dzięki temu narzekać na nudę. Ciężar prowadzenia akcji między wątkami jest dynamicznie zmieniany, a ich istotność naturalnie się uzupełnia od pierwszego do ostatniego odcinka każdego sezonu.

Spotkałem się z opinią że to jeden z niewielu seriali, który z biegiem wydarzeń staje się tylko lepszy.

Nie wiem czy to prawda przyznam, że ciężko mi to ocenić, ale chyba nie do końca. Po prostu jest od początku do końca zwyczajnie dobry. Nie twierdzę, że nie ma słabszych odcinków, czy być może nawet całych wątków. Szczególnie, że gusta są różne i warto to uszanować, ale patrząc z szerokiej perspektywy, moim zdaniem wysoki poziom nie spada do samego końca. Z resztą tego można się spodziewać również patrząc po obsadzie.

W pewnym sensie dostajemy twarze mało opatrzone, ale jeśli już, to prawie kultowe. Dostajemy więc w roli głównej i tytułowej Juliannę Margulies czyli Carol z Ostrego Dyżuru, jej mężem zostaje Chris Noth czyli Pan Big z Seksu w wielkim mieście. Szefową zostaje Christine Baranski której polsko brzmiące nazwisko nie jest takim całkiem przypadkiem, a znać ją znam niestety chyba tylko z Mamma Mia!. Szefem zostaje Josh Charles, który serialowej kariery nie zrobił co prawda, ale mogliśmy go widzieć w świetnym (mój rocznik) Stowarzyszeniu Umarłych Poetów (film to mój rocznik, nie aktor).

Świetną, jeśli nie najlepszą w swojej karierze zarówno filmowej jak i serialowej, postać wykreował tu Matthew J. Fox. Jedną z ważniejszych postaci gra, znany z Kochanych Kłopotów Matt Czuchry. Rolę życia w mojej opinii zalicza tu Alan Cumming, który niewątpliwie utalentowany, wybierał do tej pory dość skrajne i ekscentryczne role, tutaj ujmuje jako przyjaciel bohaterów ale i świetny specjalista od PR. Na ekranie przewijają się też tacy aktorzy jak Titus Welliver, Matthew Goode czy Jeffrey Dean Morgan.

Jak w życiu, tak i w Żonie Idealnej, wiele się zmienia z biegiem czasu.

Sprawy, w których uczestniczą bohaterowie The Good Wife, są w zdecydowanej większości naprawdę ciekawe. Niejednokrotnie przedstawione historie nie tylko dają rozrywkę, ale tak naprawdę rozliczają się z wadami i absurdami amerykańskiego systemu prawnego. Jedyne co trochę mnie zdziwiło to proporcje spraw wygranych do przegranych, Alicia Florrick naprawdę musi być genialnym prawnikiem. Na szczęście w trakcie kolejnych odcinków dowiadujemy się, że nie jest tak całkiem do końca i nawet pomimo ponadprzeciętnych umiejętności bohaterki – nie jest ona cudotwórczynią. Za sprawą Petera Florricka jednocześnie z wątkami prawniczymi toczą się też polityczne – przyznam, że w sporej części uproszczone, ale nawet przez moment mi to nie przeszkadzało. No chyba że ktoś oczekiwał kolejnego House of Cards. Dzięki temu podczas seansu nie mamy problemów ze zbyt dużą ilością wątków. Zostaje czysta, moim zdaniem naprawdę dobra, rozrywka.

Jeżeli do tej pory nikogo nie zainteresowałem to pewnie już nie zdołam. Szczególnie dalej starając się nie wygadać niczego o przedstawionej historii, więc skrócę: warto. To kawał dobrej historii podanej nie tylko w przystępny, ale i bardzo interesujący sposób. Dodatkową zachętą może być nadchodzący Spin Of The Good Wife czyli The Good Fight, w której zobaczymy Christine Baranski wracającą do roli Diane Lockhart, oraz znaną z Gry o tronDowntown Abbey – Rose Leslie.