XXX: Reaktywacja – stary Vin, nowy Don

Tak, jak lubię Vina & jego filmy, poprzednich części nie zdzierżyłam – był czy nie był na ekranie, film się nie wgryzał. Czasami nie zaiskrzy i już. Tutaj poszłam dla Donniego. Wyszłam zauroczona Ruby.

Typowy, zabawny akcyjniak, w którym kolejne atrakcje nawet kiedy nie bardzo bawią, przynajmniej śmieszą. Trzeba wyłączyć mózgownicę i lecieć z koksem, starając się nadążyć za montażystą. Coś jak “Szybcy i wściekli”, tylko tu jest bardziej szybko & śmiesznie. Jest bez sensu, jest z przytupem, jest atrakcyjnie, w Indiach się zbulwersowali, bo jest sporo pań w bieliźnie. Nawet nie pokazują, co Vin im robi bądź one jemu. Są ładne widoczki, sporty ekstremalne, Vinnie lata w futrze – czegóż chcieć więcej.

Prezentują za to Vina w innych formach akcji. Jest ok, niezgodnie z prawami fizyki nawet filmowej, ale chemia jest, to i oglądać się da. Jak wspominałam, nie mam odniesienia do poprzednich części, ale wydawało mi się, że Diesel ubawił się przednio. Jego pomocnicy również.

Donnie jak zawsze trzyma poziom i zachwyca (mnie) akcentem, choreografie ma w porządku, wiadomka. Rory jest śmieszny (Ogar! Że też ja Cię nie poznałam!), Deepika bardziej wygląda niż gra, ale też niczego innego się po tej pani nie spodziewałam. Razem z kumpelą pośliniłyśmy się do epizodu Neymara (Siema, Moniek!), ale to Ruby zrobiła na mnie największe wrażenie. Fajna taka zadziora! Pasują jej te niebieskie włosy i tatuaże! Czekam na Johna Wick 2. <3

Seans w porządku, z odpowiednim nastawieniem łykniecie tę historię, ale też bardzo szybko o niej zapomnicie.  Tragedii nie ma, bombek też nie. Polecić można fanom gatunku, w oczekiwaniu na “7 szybkich”. ;]