Jackie – rozmowy z Pierwszą Damą

Zacznę od wyznania: Natalie podobała mi się tylko w “Leonie Zawodowcu”. Niby była dobra u Aronofskiego, ale nawet tam mnie specjalnie nie porwała. O rolach Padme w Gwiezdnych Wojnach czy Jane w Thorze nie wspominając.

Oglądając poważniejsze filmy Natalie Portman, mam wrażenie, że niewiele gra. Że w życiu jest bardzo podobna, sztywna i bez poczucia humoru, pozbawiona jakiejkolwiek iskry w oku.

Nie tak dawno udzieliła w wywiadu w którym tłumaczyła, jak to ciężko gra jej się na zielonym tle, jak duży problem sprawia jej wczucie się w scenę. Pani Portman, polecam obejrzeć dodatki do pierwszej części Hobbita. Skoro Ian potrafi, skoro Lee umiał – jakie problemy ma mieć kobieta z naszego pokolenia, urodzona w czasach o wiele bardziej zaawansowanych technologicznie?

Wracając do tematu. Siedząc w kinie łapałam się nad tym, jak wolno płynie  czas. Natalie płacze i opowiada, sztucznie się uśmiecha, włosy ma posklejane aż boli patrzeć – widz ma wrażenie, że minęło 5 godzin. Okazuje się, że mięło dopiero pół… przy czym cały film trwa trochę ponad 90 minut.

Niby nie ma się do czego przyczepić. Film brzmi dobrze, wygląda jeszcze lepiej (brawa za kostiumy i charakteryzację), jednak dzieje się tyle co nic i nawet retrospekcje nie wciągają. Jakby o bohaterce nie można było dowiedzieć się czegokolwiek innego. Dziwny kontrast po filmie z rodzimego podwórka, gdzie Wisłocką potrafiono przedstawić w zdecydowanie bardziej interesujący sposób. Natalia nudzi, po prostu. Taki film o niczym.

Pewnie zbiorą mi się cięgi, ale jeśli chodzi o filmy opowiadające o stracie męża i radzeniu sobie z powstałą pustką, o wiele bardziej podobał mi się “Tumbledown” z niedoszłą panią Mandarynem.

Ożywiałam się jedynie, kiedy na ekranie pojawiał się ukochany John Hurt. Mimo że wygląda na chorego, jeszcze szczuplejszy niż zwykle, opuchnięty – trzyma klasę, jak zawsze.

Podsumowując:  może Natalie Portman w oczach widzów i krytyków świetnie oddała Panią Kennedy, może świetnie nadaje się do grania w takich filmach. Ale ja zdecydowanie nie nadaję się do ich oglądania.