Assasin’s Creed – skrytobójczy żart Cottilard i Fassbendera

Celowo nie ogłądałam zwiastunów ani nie czytałam niusów, przeczucie (oraz doświadczenie) mówiło mi, iż będzie Assasin’s Crap. Chciałam dać się zaskoczyć. Problem był w tym, aby nie zasnąć…

Wbrew pozorom, nie lubię mieć w takich przypadkach racji. Jednak mogłam się domyślać, kiedy pojawił się Jeremy Irons. Aktor grający ostatnio  w złych wysokobudżetowcach, chociaź jako Alfred nieco zmiękczył mi serce. Bądźmy szczerzy, tam nie miał konkurencji.

Duet Marion Cotillard i Michael Fassbender nie sprawdza się razem, czy to w Hamlecie, czy to w ekranizacji popularnej gry. Pan rekini uśmiech ma talent, jednak woli go marnować w złych filmach. Jeszcze jako Magneto dawał kiedyś radę, ostatnio jest jednak parodią samego siebie – Henryku, dlaczego nam to zrobiłeś?

A mógłby wiele nauczyć się od Alicii. Rozumiem, też staram się w domu nie rozmawiać o pracy, tym bardziej nie ruszać delikatnego męskiego ego. ;]

Ten film to głównie festiwal słabego CGI (w IMAXie porównywalnego chyba tylko do Hobbita 3, przynajmniej w kategorii poważnie drogich filmów), pourywanych, dziwnie zmontowanych choerografii, czerstwych dialogów (kurczak, voodoo, głód + brak apetytu na jabłuszko, biznes potworów, cytat z Bhagavad Gita – niech mnie ktoś poprawi, jeśli ten był w grze; nie pamiętam) oraz kiepskiego aktorstwa z próbami kamuflażu pod postacią masą dymu i wirującego bez powody piasku plus pseudoniebiańskiego światła i niebieskawych filtrów.

W grę grałam dawno, fakt, głównie w jedynkę – ale chyba nie tak to wyglądało. Podobnie pochwalam zamysł pokazania innej historii, ale to nie znaczy od razu, że będzie oryginalna, o wciągającej nie wspominając.

W miarę podobały mi się muzyka, skakanie po murach i skok wiary. Za to naciągana trójeczka. Mam dziś dobry dzień.

Assasyństwa, właściwie skrytobójstwa, to Wy się od Sir Terry’ego uczcie.

Mimo wszystko, nadal pragnę posiadać bluzę assasyna. O umiejętnościach nie wspominając.

  • Marcin Nalepa

    Niestety zamiast Corey’a May wzięli do napisania scenariusza trzech ogórków zaliczających same scenariuszowe wtopy i wyszło jak wyszło. Nie zwalał bym winy na aktorów, Fassbender mi się nawet podobał, jakby dali kogokolwiek innego mogłaby to być klapa roku, chociaż i tak niewiele brakuje

    • ClintWestwood

      Zawsze jest Szara Konkurencja 😉 A tak serio, jasne że wina leży głównie po stronie scenariusza, jeżeli nie ma czego grać – to jak tu zagrać dobrze?

      • Marcin Nalepa

        Ale on zagrał dobrze…to co mu dano do zagrania 🙂

        • ClintWestwood

          Albo tak właśnie 🙂